poniedziałek, 29 kwietnia 2013

talk about life...

  Długo tu nie zaglądałam... postanowiłam wraz z dwiema przecudnymi koleżankami założyć wspólnego bloga. Wiadomo co trzy głowy to nie jedna. Będziemy starały się codziennie coś nowego i ciekawego tam wrzucać. Mam nadzieje, że nasz pomysł wypali.

  Serdecznie zapraszam na stronę www.talkaboutlifepl.blogspot.com

środa, 24 kwietnia 2013

Sen w niewłaściwej pozycji, czyli ćwiczenie na bolącą szyję i kręgosłup

  Rano obudziłam się z okropnym bólem szyi i kręgosłupa. Wychodzi na to, że całą noc spałam w niewygodnej pozycji- świetnie! Cały dzień czułam dyskomfort związany z bólem, postanowiłam, że ja wrócę z pracy rozruszam obolałe mięśnie.

                                              www.zdrowie.gazeta.pl

  Przez to, że pracuje głownie przed komputerem, narażam swój kręgosłup oraz kręgi szyjne na niewłaściwą postawę podczas pracy. Większość czasu spędzam w pozycji siedzącej, pochylając się do przodu, a wtedy mięśnie są zbyt obciążone. Dochodzi do nadwyrężenia mięśni i zaczynają boleć kręgi szyjne i plecy. Wiadomo, że my kobiety lubimy siedzieć z nogą założoną na nogę. Tu popełniamy wielki błąd, ponieważ pod kolanami znajdują się dwie wielkie tętnice, których ucisk powoduje naruszenie ogólnego krążenia krwi. Przez to możemy nabawić się żylaków oraz chorób naczyń krwionośnych kończyn dolnych. 

  Dlatego jak już czuję, że mój kręgosłup i kark dostają w "dupę" robię takie ćwiczonko:
1. Siadam na krześle, kładę ręce na kolanach i podnoszę ramiona góra-dół- 10 razy
2. Następnie odchylam głowę jak najbardziej się da w lewo i w prawo- 10 razy
3. Staram się dotknąć brodą klatkę piersiową oraz odchylić głowę do tyły- 10 razy
4. Robię kółka głową- 10 razy
5. Wychylam głowę do przodu i do tyłu- 10 razy
Bardzo łatwe i przyjemne ćwiczenia, polecam każdemu. Można nawet je wykonywać podczas przerwy w pracy, ponieważ nie zajmują dużo czasu. 

  Mam nadzieję, że dzisiejszej nocy będę spała dobrze i rano nie obudzę się z takim bólem jak dziś.
Trzymajcie kciuki. Dobranoc.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Body Roll

  Ostatnio zauważyłam, że nie mam czasu na pielęgnacje paznokci. W związku z tym postanowiłam udać się do salonu urody w Rumi- Oasis Beauty.

                                            http://www.oasisbeauty.pl/

  Podczas gdy przemiła Pani zajmowała się moimi paznokciami, zauważyłam pod ścianą dziwną maszynę a na ścianie wisiały zdjęcia z ćwiczeniami do wykonywania na niej. Okazało się, że to maszyna do Body Roll. Zaciekawiło mnie to na tyle, że postanowiłam spytać się do czego służy.

                                             www.rollmasaz.pl

  Body Roll to pewnego rodzaju masaż, który pomaga w ujędrnieniu ciała oraz pozbyciu się cellulitu (Ah ta skórka pomarańczowa, zmora prawie każdej kobiety). Aby szybko były efekty powinno się masować ciało według wskazówek przez godzinkę, na szczęście nie jest to drogi zabieg bo kosztuje 20,00 zł/godzina. Mam zamiar pare razy się na to udać. A co jak szaleć to szaleć, jak kraść to miliony, jak się masować to Body Rollem :-)

  Body Roll składa się z obrotowych rolek umieszczonych na ruchomym bębnie, który wykonuje określoną ilość obrotów na minutę. Z tego co się dowiedziałam taki masaż to same zalety. Powoduje wyszczuplenie sylwetki (chociaż w to nie wierze :-)), redukuje cellulit, stymuluje mięśnie, skóra staje się lepiej ukrwiona, elastyczna a co za tym idzie w parze to i jędrna, mechanicznie rozbija się tkanka tłuszczowa no i oczywiście nasz organizm wydziela endorfiny czyli hormon szczęścia, ponieważ taki masaż to sama przyjemność. Chociaż z tą samą przyjemnością to troszkę oszukałam, ponieważ miałam okazję zobaczyć jak pewna Pani masuje się tym Body Rollem i powiedziała, że w miejscach, w których jest cellulit troszkę boli, ale to jest zrozumiałe, ponieważ maszyna chce go wybić. Bye Bye cellulite!
   
  Masaż zaczyna się od stóp, gdyż to właśnie na nich znajdują się receptory odpowiedzialne za sprawność narządów wewnętrznych. Następnie masaż łydek, który eliminuje zmęczenie mięśni, usprawnia działanie systemu limfatycznego oraz je kształtuje. Idziemy wyżej, pośladki tu dochodzi do eliminacji tkanki tłuszczowej, wzmocnienia mięśni pośladkowych, dodatkowo pośladki  się kształtują i podnoszą... ooooj mam nadzieje, że to prawda :-) Później nadchodzi pora po kolei na uda tył i przód oraz z wewnętrznej i zewnętrznej strony i tam dzieję się ważna rzecz, redukcja cellulitu. Masaż brzucha redukuje nadmiar obwisłej skóry i wzmacnia mięśnie. Plecy, miłe rozluźniające ćwiczenie, po całym dni siedzenia w pracy bardzo odprężający i przyjemny masaż (tak bynajmniej powiedziała, Pani która się wtedy masowała- wierze jej). Na koniec zostają ręce.

  Body Roll zawsze kojarzył mi się z tańcem, teraz będzie mi się to dodatkowo kojarzyć z pogromcą cellulitu :-)

niedziela, 21 kwietnia 2013

Sport to zdowie, czyli niedzielne bieganie

  O tym, że sport to zdrowie wiemy wszyscy. Natomiast nie wszyscy chętnie z tej mądrości korzystamy. Dzisiaj z Pawłem postanowiliśmy, że zaczniemy biegać, tak dla zdrowia. Pojechaliśmy do pobliskiego lasu i przekonaliśmy się, że nie mamy w ogóle kondycji- ale siara!

                                  
  Postanowiliśmy to zmienić, na początek będzie to bieganie raz w tygodniu, później będziemy stopniowo zwiększać dystans i dawkę biegania :-) Ściągnęłam na telefon aplikację endomondo, która wylicza czas w jakim biegniemy, dystans, spalone kalorie. W pierwszą stronę pokonaliśmy dystans 1,5 kilometra z bagatela trzema przerwami hihi- nawet nie jestem w stanie określić jaki czas nam to zajęło, ponieważ jeszcze za bardzo nie potrafiłam obsługiwać tego programu. Zadyszka była ogromna, ponieważ Paweł wybrał trasę leciutko pod górkę. Natomiast powrotną drogę pokonaliśmy bez żadnej przerwy i w zaledwie 6 minut- szok.

                                       screenshot z programu endomondo

  Bieg wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, zmniejsza cholesterol, normalizuje przemianę materii, normalizuje ciśnienie, poprawia pracę układu żołądkowo-jelitowego, wzmacnia kręgosłup, mięśnie i stawy. Same pozytywy wychodzą z biegania. Jest to jeden z najlepszych środków, które podwyższają odporność organizmu na różne infekcje.

  Starożytni Grecy mówili "Jeśli chcesz być silny- biegaj, jeśli chcesz być zdrowy- biegaj, jeśli chcesz być mądry-biegaj". 
No to biegamy :-)

sobota, 20 kwietnia 2013

Eliksir młodości

  Zabawne jak działa psychika człowieka. Sposób myślenia odzwierciedla się na to co dobre i złe w naszym życiu. "Jeśli nasze myśli są pozytywne, to w naszym życiu zazwyczaj czeka nas wszystko co najlepsze, jeśli dominują myśli negatywne to i życie staje się nieudane i trudne". Dlatego moi drodzy myślmy pozytywnie! Wielu uczonych na całym świecie poszukuje legendarnego eliksiru młodości, ponieważ każdy chciałby zatrzymać proces starzenia.


  Po przeczytaniu "Drogi do zdrowia" można wywnioskować, że jak szybko się starzejemy zależy od nas. Tak, od nas! Jeśli nastawimy się na starzenie to tak będzie. Jak myślimy sobie "ojejjuu mam już X lat, starzeje się"  to w końcu zaczynamy w to wierzyć i pozwalamy na ten stan rzeczy. Uważam, że coś w tym jest... we wrześniu skończę 25 lat, ale czuję się na mniej, na jakieś 21-22 :-) Dużo osób mi mówi, że wyglądam dużo młodziej (nawet czasem w sklepie poproszą mnie o dowód- miło). Także starość to nic innego jak nastawienie. Nasze nastawienie na młodość hamuje starość- proste :-)

Kilka rad na zatrzymanie starości wg. p. Michała Tombak:
1. Kochaj siebie takim jaki jesteś.
2. Jeśli się sobie nie podobasz- zmień się.
3. Jeśli coś postanowiłeś- działaj.
4. Nigdy nie myśl o chorobach, starości i śmierci.
5. Najlepszym lekarstwem na choroby i starość jest miłość.
6. Najlepszym dniem- dzień dzisiejszy.
7. Najlepsza praca- ta, którą lubisz.
8. Największy błąd- utrata nadziei.
9. Największy prezent, który możesz podarować lub otrzymać, to miłość.
10. Największe bogactwo- zdrowie.

  Tybetańscy mnisi mają swój sposób na długie życie. "Chcesz żyć długo- oddychaj głęboko i rzadko". Naukowo stwierdzono, że racjonalne odżywianie się może przedłużyć życie o 10-20 lat, natomiast prawidłowe oddychanie o 30-40 lat.

                          http://www.megapedia.pl/jak-medytowac.html

Nabrałam ochotę na medytację, głębokie i rzadkie oddechy oraz pozytywne myślenie!
LET'S DO IT!!!

"Droga do zdrowia"- Michał Tombak

  Jakiś czas temu mama kupiła książkę pt. "Droga do zdrowia" Michała Tombak. Uważam, że w bardzo ciekawy sposób przedstawia fakt, iż nie ma uniwersalnej recepty na zdrowie. Opisuje jak zrozumieć własny organizm oraz jak czytać z różnych sygnałów, objawów. Autor przedstawiam swoje przekonanie do tego, że lekarz to ostateczność- w pewnych przypadkach :-) Niektórych dolegliwości możemy pozbyć się sami, ponieważ każdy człowiek powinien być sam dla siebie doradcą i lekarzem.

                                                  empik 34,00 zł

  "Przepisy autora umożliwiają poprawę zdrowia przez wykorzystanie naturalnych łatwo dostępnych składników- bez tak charakterystycznego dzisiaj arsenału chemicznego". Uważam, że lepiej kurować się naturalnymi metodami np. diety, zioła, ćwiczenia a jak to nie pomoże, to dopiero wtedy ostatecznie sięgnąć po chemię. Wiadomo, że leki leczą tylko skutek... objawy a nie ich przyczynę. W książce jest wiele naturalnych sposobów na pozbycie się np. bólu głowy, stawów, bezsenności, klimakterium itp.

Podsumowując gorąco polecam tą książkę :-)
Nasze zdrowie jest w naszych rękach.

piątek, 19 kwietnia 2013

Klimakterium i już...

  Wczoraj razem z mamą i jej kilkoma koleżankami z pracy udałyśmy się na spektakl komediowo-musicalowy pod tytułem "Klimakterium i już...". Czasem trzeba trochę kultury w życiu :-) Nie wiedziałam, że można w tak ciekawy i śmieszny sposób zaprezentować menopauzę.

                                        http://www.klimakterium.art.pl/

  Bohaterkami są cztery kobiety w podeszłym wieku, które w życiowy i zabawny sposób przedstawiają różne zachowania związane z klimakterium. Nie jest to łatwy czas ale jak i możemy się przekonać nie najgorszy. Starają się jakoś sobie z tym poradzić poprzez np. jogę, różne ćwiczenia i terapie hormonalne. Ogólnie kupa śmiechu i kawał niezłej aktorskiej roboty. Świetny śpiew i przemiła atmosfera.
Aktorki, które grały w tym przedstawieniu to:
* Małgorzata Duda,
* Ewa Śnieżanka,
* Małgorzata Gadecka,
* Ludmiła Wadecka.

  Bardzo gorąco polecam ten spektakl, uważam, że warto się na niego wybrać. Nawet załapałam się na autograf ;-) na fartuszku, który będzie mi się kojarzył z klimakterium :-) Oto on:



czwartek, 18 kwietnia 2013

Bez komentarza- działkowy złodziej

  W środę odebrałam wyniki badań rezonansu magnetycznego. Na szczeście nie było tam żadnych "krasnoludków" :-) mózg jest na miejscu także cieszę się ogromnie :-) oficjalnie dołączyłam do 30% Polaków z migreną.

  Wczoraj był dzień pełen akcji. Wybrałam sie na spacer z Pawłem po bulwarze. Niestety za długo sobie nie pospacerowalismy ponieważ zadzwoniła moja mama. Zapłakana, przerażona... Okazało się, że ją okradli. Cały dzień spędziła na działce. Pieliła, odpoczywała od miejskiego zgiełku i życiowego pośpiechu... pełen relaks. W domku wisiała na wieszaku mała torebka a w niej klucze do domu, klucze do samochodu, dokumenty do samochodu i jakies drobne. Drzwiczki od domku byly otwarte i złodziej bez żadnego zachamowania najzwyczajniej w świecie wlazł na działkę i buszował po domku... zabrał torebkę i się ulotnił. Całe szczęście nic nie zrobił mamie. O tej godzinie była jedyną osobą na działkach.

  Paweł wymienił zamek w drzwiach, mama zglosiła kradzież na policji... oh co to był za wieczór, pelen akcji.

Podsumowując, wszędzie trzeba uważać.
W domu, na ulicy, na działce... wszędzie.



Zdjęcie z działki... podlewanie w moim wykonaniu :-)

niedziela, 14 kwietnia 2013

Rezonans magnetyczy oraz czyszczenie zatok

  Dzisiejszy dzień był pełen stresu i wrażeń. Rano obudziłam się z wielkim bólem głowy... ah ta migrena :-/ Miałam dziś dwie misje do wykonania, pierwsza to rezonans magnetyczny głowy a druga to czyszczenie zatok.

  Rezonans magnetyczny głowy pozwala na ocenę tkanki mózgowej, z uwidocznieniem istoty białej i szarej korowej oraz struktur głębokich, układu komorowego, wewnątrz czaszkowych odcinków nerwów czaszkowych. A po polsku rezonans magnetyczny głowy to taki rodzaj prześwietlenia, choć z rentgenem nie ma wiele wspólnego. Pozwala przyjrzeć się narządom wewnętrznym dokładniej niż RTG. Jest niezastąpiony w wykrywaniu zmian nowotworowych, także przerzutów, schorzeń kręgosłupa i stawów, niezawodny w diagnostyce chorób rdzenia kręgowego i mózgu. Badanie jest całkowicie bezbolesne, niestety bardzo kosztowne (chyba, że ma się skierowanie na bezpłatne badanie.. ale okres oczekiwania się wydłuża). 

  Do badania nie trzeba się rozbierać, jedynie należy zdjąć wszystkie błyskotki ponieważ złoto... metale zagłuszają fale. Następnie trzeba położyć się na specjalnym łóżku, które jest częścią ogromnej komory. Zakłada się słuchawki na uszy, ponieważ podczas tego badania maszyna wydaje dziwne dźwięki a słuchawki je trochę zagłuszają. Łóżko powoli wsuwa się do komory i następuje „prześwietlanie” organizmu. Badanie jest całkowicie bezbolesne, lecz napewno bywa bardzo nieprzyjemne dla osób które mają klaustrofobie. Komora jest duża, ale bardzo wąska, ma się więc wrażenie, jakby leżało się w zamkniętej klatce, co może spowodować stany lękowe. Zwłaszcza że w komorze przebywa się do 40 minut. 



  Spędziłam w komorze 20 minut. Na szczęście tylko tyle, ponieważ mogło to trwać dłużej ale dzięki Bogu nie było takiej potrzeby. Strasznie się bałam, że będę miała będę miała zastrzyk z kontrastem czyli badanie diagnostyczne wykorzystujące silne pole magnetyczne. Umożliwia to wykrycie wielu chorób, szczególnie nowotworów układu nerwowego, ale także zmian o charakterze zapalnym. Dzięki temu badaniu obrazowemu dobrze ukazane są struktury anatomiczne układu nerwowego i układu krwionośnego. Gdyby okazało się, że jest potrzeba wykonania kontrastu, oznaczałoby to fakt, iż coś tam jednak jest w tej głowie.. jakiś krasnoludek :-| Spadł mi kamień z serca, gdy Pani wykonująca to badanie powiedziała, że nie ma potrzeby robienia zastrzyku. W środę będą wyniki, już nie mogę się doczekać :-) Oby wszystko było dobrze.


   
     Po rezonansie razem z Pawłem udaliśmy się do mojej mamy do szpitala, na czyszczenie zatok. Strasznie dziwny zabieg, mega dziwne uczucie. Do jednej dziurki od nosa wprowadza się strzykawką wodę z antybiotykiem a z drugiej dziurki odsysa się ją wraz z "glutkami" specjalną maszyną. Przy tym zabiegu należy mówić w koło KIKI KIKI KIKI KIKI :-) śmieszne. Wygląda to mniej więcej tak:


  Mam nadzieje, że dzięki czyszczeniu zatok, będę miała rzadsze bóle głowy od zatok. A dzięki wynikom  rezonansu magnetycznego, będę wiedziała, że te silne bóle głowy z pulsującym bólem za prawym okiem to zwykła migrena. Trzymajcie kciuki ;-)

środa, 10 kwietnia 2013

Korek

  Świetnie... jedynie co mi się sunie na usta to słowo ŚWIETNIE! Nie ma to jak wracać z pracy w korku. Dzisiaj pobiłam swój rekord :-) Trasę, którą pokonuję autobusem w czasie 40 minut, dzisiaj dałam radę przebyć w równe 2,5 godziny. Ależ to było "wspaniałe". Jedyne co było spoko to fakt, że liczba osób w autobusie wynosiła 13 :-) Siedziałam, leżałam, spałam, nuciłam, wszystkie gry w telefonie zaliczyłam, internet cały przeglądnęłam, mp3 przesłuchałam... matko... ta trasa się dłużyła nieziemsko!!! Nawet daliśmy radę dogonić wcześniejszy autobus... szacun. Zabawne było to, że liczba ludzi w tamtym autobusie była komiczna, ledwie ludzie się mieścili a ja sobie jechałam prawie pustą "R"-ką. Od Radmoru korek puścił i kierowca z pełnym profesjonalizmem wcisnął gazuuuuu... raz, dwa i byłam w domu. Ohhh...


  Korek był spowodowany rozpoczęciem remontu przegubów Estakady Kwiatkowskiego. Zamknięta została jezdnia estakady w kierunku Obłuża, na odcinku od ul. Morskiej do ul. Hutniczej. Zamknięta została też łącznica wjazdowa na Estakadę Kwiatkowskiego z ul. Morskiej w kierunku Obłuża. Podsumowując mamy przerypane... kierowcy, pasażerowie... wszyscy, remont ma trwać 1,5 miesiąca... chociaż słyszałam, że może się to przedłużyć do lipca. GREAT!!!!! :-[

  Mam nadzieje, że jak jutro będę jechała do pracy i do domu to będzie lepiej niż dziś. Trochę się łudzę, że dzisiejsze zamieszanie było związane ze zwykłym niezorganizowaniem trasy i jutro już będzie jakoś lepiej. Godzinkę... nawet półtorej zniosę ale nie 2,5 godziny!!!

  Nadzieja jest matką głupich, co nie przeszkadza jej być uroczą kochanką odważnych. 

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Poniedzialek- tloczny autobus

  Dzisiejsza podróż autobusem była najcięższa w moim całym życiu i to nie dlatego, że weekend się już skończył i trzeba było wstać i iść do pracy. Zauważyłam, że w poniedziałek rano, zawsze jeździ bardzo dużo ludzi autobusem, ale dziś to był po postu szczyt!!!! Ledwo miałam gdzie stać, ludzi było tak dużo, że nie było czym oddychać. Kierowca autobusu widząc tak dużo ludzi powinien włączyć jakiś nawiew czy coś bo naprawdę można było się udusić.

  Stałam blisko ostatnich drzwi. Ludzie tylko gadali "ojej ale ciepło", "ale duszno"  itp. W pewnym momencie zrobił się wielki korek. Autobus jechał taaaaaak wolno, że z tej duszności zasłabłam. Oczywiście nie tak od razu. Najpierw zaczęłam tracić powoli wzrok, potem słuch, traciłam siłę w nogach. Nie mogłam się doczekać, aż autobus zatrzyma się na przystanku. Przez ten korek trwało to wieczność. Postanowiłam, że z końca autobusu przejdę do kierowcy i poproszę aby się zatrzymał. No ale był taki tłok, że dałam radę dojść tylko do połowy autobusu. Zatrzymałam się w środku drogi i chwyciłam za rurę. Straciłam totalnie wzrok i słuch to było straszne. Jakaś Pani chwyciła mnie za ramię i kazała usiąść. Było mi tak słabo, że myślałam, że zemdleję. Później zrobiło mi się niedobrze, ludzie krzyczeli, żeby otworzyć okno. Potem pamiętam, że jacyś ludzie pomogli mi wysiąść z autobusu. Dwie Panie stały przy mnie i czekały, aż poczuję się lepiej. Jak wrócił mi wzrok, podziękowałam im za pomoc i pojechały do pracy.

  Zadzwoniłam do szefowej i powiedziałam co się stało, kazała mi wrócić do domu. Teraz leżę w łóżku i czuję się strasznie, boli mnie głowa (za prawym okiem-to chyba migrena), co jakąś chwilę jest mi niedobrze. Rozmawiałam z mama przez telefon, bardzo się martwi. W następnym tygodniu idę na rezonans magnetyczny.

   Strasznie się boję!!! :-(

piątek, 5 kwietnia 2013

Wiśniowa Rodzinka

  Słowo rodzina kojarzy mi się z następującym szablonem: mama+tata=dzieci :-)


  Każdy dziedziczy po rodzicach jakieś cechy wyglądu i charakteru. Ja jestem istna młodsza wersja mojej mamy. Jesteśmy do siebie bardzo podobne (istna skóra zdjęta), jedyne co odziedziczyłam po tacie z wyglądu to nos i  rzęsy (dzięki tatuś).

  Mam młodszego brata, który jest maminsynkiem a siebie śmiało mogę nazwać tatusia córusia :) Kocham rodziców tak samo po równo, są dla mnie bardzo ważnymi osobami w życiu. Zawsze mogę na nich polegać. Chociaż czasem są sytuacje, że nie potrafimy ze sobą rozmawiać ani nawet na siebie patrzeć, to i tak darzymy się wielkim rodzinnym uczuciem. Ale uważam, że nie ma idealnych rodzin. Cieszę się, że wychowali mnie na taką osobę jaką jestem dziś. Odwalili niezły kawał roboty! Dodam, że nigdy nie byłam aniołem, od najmłodszych lat dawałam im popalić. Ale na szczęście nie dali sobie wejść na głowę tak jak kiedyś tego chciałam :-) stwierdzam: dokonali cudu hehe :-) Niestety przy wychowywaniu brata się nie popisali, no ale cóż najwidoczniej wszystkie siły wyczerpali na moim przypadku.

  Postanowiłam napisać o podobieństwach do rodziców, ponieważ wczoraj uderzyłam się o kant łóżka najmniejszym paluszkiem u nogi. Był to ogromnyyyyy ból. Nawet dziś podczas odwiedzin u koleżanki (Stolarza) miałam przyjemność zaliczyć uwaga uwaga.... kant jej kanapy. Nie muszę chyba dodawać, że tym samym małym paluszkiem co wczoraj. Ehhh.... Jestem mega niezdarna- główna cecha odziedziczona po tacie. Nie wiem jak to się dzieje ale taty i mój mały palec u nogi jakimś cudem przyciąga wszystkie kanty szafek, łóżek, drzwi itp. Jest to tak zabawne, że najpierw jak się uderzymy to buczymy coś pod nosem w złości a potem się śmiejemy. Oh ale to urocze...

  Kiedyś wychodząc z pokoju jakimś dziwnym cudem zahaczyłam paluszkiem o kant ściany. Tak.... ściany. Oh co to był za ból :|  Żeby było weselej, później okazało się, że mam pękniętą kość w małym paluszki :-) Jestem tak niezdarna, że heeeej!!!!! Dzięki tatko, w rodzinie siła :-)

 Podsumowując,
   Kochani rodzice no i oczywiście mój bracie... Kocham Was i dziękuję za wszystko.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Czas wolny- Tiempo libre

  Czas wolny... niektórzy go mają mniej, niektórzy więcej. Jest to czas, którym dysonujemy po wykonaniu obowiązków takich jak nauka, praca. Jedni zbierają znaczki, niektórzy szydełkują, inni grają w gry, malują. Są różne sposoby na spędzanie wolnego czasu a ja ostatnio zauważyłam, że mam go dość sporo. Wypadałoby czymś go zająć... a mianowicie doszłam do wniosku, że powinnam odświeżyć swój hiszpański. O!

  Na studiach licencjackich przez dwa lata uczyłam się hiszpańskiego. Wiadomo, że im mniej człowiek używa języków obcych tym łatwiej jest im go zapomnieć, ale i łatwiej jest im go sobie przypomnieć ;-) HA!

  Jak byłam ze święconką z Karoliną, zauważyłam moją hiszpańską amnezje. Czekałyśmy na Dominikę i chciałam lekko zabłysnąć językiem... spytałam "gdzie jest Dominika?" Karolina zaczęła się śmiać, po czym powiedziała "WIŚNIA, popełniłaś 3 błędy gramatyczne w tak krótkim i łatwym pytaniu" i wybuchłyśmy śmiechem. Dało mi to lekko do myślenia. W związku z tym udałam się do empiku wraz z Pawłem i dokonałam zakupu książki a dokładnie to samouczka "20 minut dziennie, język hiszpański"

                                                            24,90 zł

  Zobaczymy co z tego wyjdzie, ponieważ Paweł skwitował mnie słowami "Ciekawe za ile dni Ci przejdzie ta chęć na naukę hiszpańskiego, zawsze się na coś nakręcisz, idziesz do empiku, wydajesz kasę a po max 5 dniach Twój zapał znika a kasa wydana bez sensu"
 
  Szczerze? On ma rację, on zawsze ma rację. Zna mnie już tak dobrze, że mogę śmiało stwierdzić, że zna mnie na wylot. Najzabawniejsze jest to, że zdaję sobie sprawę z tego, że za parę dni mi to przejdzie i będę szukać jakiegoś innego ciekawego zajęcia (Karolina dla przykładu, kiedyś wpadła na genialny pomysł, że kupi sobie samouczka języka koreańskiego... hmm... też szybko jej się to odwidziało hehe). Mam nadzieję, że utrę Pawłowi troszkę noska i tak szybko się nie poddam.

TRZYMAJCIE KCIUKI :-)
Adios mi amigos :)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Migrena

  Zapewne każdy wie co to ból głowy. Dotyka to nas przeważnie podczas przeziębienia, choroby. Jest to niespecyficzny, subiektywny objaw, który charakteryzuje się bólem zlokalizowanym w obrębie głowy.

  Na rynku jest dużo leków przeciwbólowych, które działają w szybkim tempie. Są silniejsze, słabsze, ale każdy jest w stanie znaleźć lek, który działa na niego najlepiej czy najszybciej. Na mój ból głowy podczas choroby najszybciej działa IBUPROM, żadne APAPy i inne różne dziwactwa na mnie nie działają tak jak właśnie ten lek.
                                        cena od 4,00 zł do 19,00 zł (w zależności
                                              od sztuk tabletek w opakowaniu)

  Bój głowy przy migrenie to pikuś!! Pan Pikuś! Od jakiegoś czas (około pół roku) mam "przyjemność" odczuwać średnio raz na dwa miesiące gigantyczny ból głowy, zwany migreną. Migrena jest to choroba dziedziczna (dzięki mamuś ;-) ) na którą cierpią 3 razy częściej kobiety niż mężczyźni. Odkąd pamiętam mama miewała silne bóle głowy, który przyprawiały ją o różne objawy tj. nudności, wymioty, zawroty głowy, nadwrażliwość na światło, dźwięki czy zapachy. 

  Prawie 30% Polaków cierpi na migrenę. Większość ludzi zastanawia się czym jest dokładnie ta choroba. Migrena jest to powtarzający się i najczęściej jednostronny, pulsujący ból głowy (w moim przypadku, prawa część głowy, najbardziej za okiem). Migreny zazwyczaj trwają od 4 do 72 godzin. Charakteryzują się przeróżnym stopniem nasilenia i częstotliwością występowania.

  Ciężko znaleźć lek, który pomoże zwalczyć uporczywy ból. Ja na szczęście trafiłam na lek, który działa szybko i pozbywa się bólu. MIGRASTOP.

                                              cena od 11,99 zł do 16,50 zł

  Trzeba jednak pamiętać, że nadużywanie tabletek może spowodować uzależnienie i wystąpienie polekowych bólów głowy!

niedziela, 31 marca 2013

I'm soooooo happy!

  Rano obudziłam się z uśmiechem na buzi. Spojrzałam na swoją dłoń i pomyślałam "to nie był sen" . Wciąż nie mogę uwierzyć, że to się stało. Mam ochotę śpiewać z radości... ale oszczędzę mamie przyjemności z słuchania mego "cudnego" śpiewu :-)

  Obdzwoniłam z rana moją całą rodzinkę... w związku z tym, iż nie mam tak dużej rodziny jak Paweł, zajęło mi to góra 30 minut. Standardowo wszyscy pytają już o termin ślubu... heloł... dopiero co się zaręczyliśmy... dajcie się nacieszyć tym stanem. Zreszta wszystko musi pójść według zalożonego przez nas planu.

  Najbliższym planem jest kupno mieszkania. Naszych własnych 4 kątów ;-) mmm już nie mogę się doczekać. Najpierw poszukiwania odpowiedniej lokalizacji, osiedla. Później urządzanie według  naszych upodobań. Dopiero później będziemy myśleć o ślubie.

 

sobota, 30 marca 2013

Najwspanialszy Dzien w Moim Zyciu!

  Można byłoby przypuszczać, że dzisiejszy dzień będzie na tyle zwyczajny jak co roku. A mianowicie przyrządzenie sałatek, wyprawa do kościoła ze święconką oraz spotkanie z moim chłopakiem... a tu jednak wcisnęła się mała a może i nawet duuuuża niespodzianka.


  Niespodziankę sprawił mi mój chłopak, Paweł. W sumie to mogę już go nazywać narzeczony, ponieważ dziś mi się oświadczył. Jest to najwspanialszy dzień w moim życiu. Od godziny 16 chodzę z wielkim uśmiechem na twarzy... Takim od ucha do ucha. Ile emocji dziś przemknęło przez moją głowę... oj tego się nie da opisać. SZOK! Mam ochotę krzyczeć z radości.


Dzisiejszy dzień mogę śmiało podsumować piosenką Beyonce- Love on top.

Baby it's you
You're the one I love
You're the one I need
You're the only one I see
Come on baby it's you

piątek, 29 marca 2013

W oczekiwaniu na wiosnę

  Koniec marca, wydawałoby się, że marzec/kwiecień przyniesie w końcu ładną pogodę. Niestety, to by było za piękne... pada śnieg. Jest idealna pogoda jak na zimę a nie jak na wiosnę! No cóż, mogę przyznać szczerze, że pierwszy raz w życiu pójdę ze święconką w śniegu. HA! Moje wspomnienia odnośnie pogody w święta wielkanocne to mega silny wiatr. Tegoroczne wspomnienia będą wyjątkowo inne, gdyż śmiało będę mogła je określić jako śnieżne!

  Nie wiadomo w sumie na co mamy czekać? Na zajączka wielkanocnego czy na Św. Mikołaja? A może w tym roku będzie i zajączek i Mikołaj?

  Właśnie słucham piosenki Natashy Bedingfield- Pocketful of Sunshine. Oj chciałabym mieć teraz taki pocketful of sunshine a nie pucketful of snow.


  Przez ten śnieg za oknem mam ochotę krzyczeć:
Take me away
a secret place
a sweet escape
take me away!!

  Pomyśleć, że ostatnio było już tak ładnie. Świeciło słonko, nie było śniegu mmmm.... bajeczka. No ale cóż matka natura lubi płatać figle i mamy śnieg. A to ci psikus.

  Podsumowując jedyne co mam do powiedzenia to:
                                                       WIOSNO ZAPRASZAMY!!!