Rano obudziłam się z uśmiechem na buzi. Spojrzałam na swoją dłoń i pomyślałam "to nie był sen" . Wciąż nie mogę uwierzyć, że to się stało. Mam ochotę śpiewać z radości... ale oszczędzę mamie przyjemności z słuchania mego "cudnego" śpiewu :-)
Obdzwoniłam z rana moją całą rodzinkę... w związku z tym, iż nie mam tak dużej rodziny jak Paweł, zajęło mi to góra 30 minut. Standardowo wszyscy pytają już o termin ślubu... heloł... dopiero co się zaręczyliśmy... dajcie się nacieszyć tym stanem. Zreszta wszystko musi pójść według zalożonego przez nas planu.
Najbliższym planem jest kupno mieszkania. Naszych własnych 4 kątów ;-) mmm już nie mogę się doczekać. Najpierw poszukiwania odpowiedniej lokalizacji, osiedla. Później urządzanie według naszych upodobań. Dopiero później będziemy myśleć o ślubie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz